loader

Nowoczesne „Śniadanie na trawie”

Zapoznanie się z historią sztuki i krytyki artystycznej to podstawa sukcesu inwestowania w sztukę. Pomocna może być znajomość kodów kulturowych. Jakiej wiedzy poszukiwać? Czy traktować sztukę emocjonalnie? Czy podstawowym kryterium inwestycji może być: lubię / nie lubię? Wiedza z historii sztuki pozwala nam uniknąć pułapki miłej dla oka estetyki. Dla swobodnej oceny dzieł współczesnych artystów warto sięgnąć do pewnej historii sprzed około 150 lat.

 

Zacznijmy jednak od kompozycji z 2001 roku. Agata Bogacka (ur. 1976), absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie jest autorką obrazu „Na trawie” o dość dużym formacie 114 x 130 centymetrów. W 2022 roku sprzedano go w Sopockim Domu Aukcyjnym za 160 tysięcy złotych. Prosta kreska. Płaska plama. Bliskie skojarzenia z grafiką. Chłodna kolorystyka. Trochę jak kolaż z idealnie wyciętych plam równo wklejonych w kontury. Bez cieniowania, bez iluzji głębi, brak zachowanej perspektywy – przecież ta kobieta w głębi jest na złej wysokości, powinna być odpowiednio pomniejszona, może nawet mniej wyraźna, a może lepiej dla kompozycji, by jej nie było? Kieliszek wina, paczka papierosów, telefon komórkowy. Nuda. Nic się nie dzieje, żadnej opowieści, żadnej ekspresji, żadnego dramatu, żadnych uczuć na twarzach. Czy na pewno? 

 

Agata Bogacka, On the grass, 2001, fot. Sopocki Dom Aukcyjny

 

Przełom w sztuce. Narodziny nowoczesności

Rok 1863 można uznać za przełomowy, bo 15 maja otwarto Salon Odrzuconych. Historia sztuki uznała wydarzenie za symboliczny początek nowoczesności ze względu na „pierwszy nowoczesny obraz”, czyli „Śniadanie na trawie”. W tym roku rozpoczęła się także reforma Szkoły Sztuk Pięknych w Paryżu, bo zachowawcze metody nauczania akademickiego oceniano jako nudne i nieakceptowalne. 
Edouard Manet przez blisko siedem lat studiował malarstwo u wielkiego akademika Thomasa Couture’a1. To istotne, bo jego późniejsza twórczość wielokrotnie nawiązywała do akademickich rozwiązań kompozycyjnych i motywów sztuki dawnej. Dzisiaj znamy go głównie z dwóch dzieł: „Śniadania na trawie” i „Olimpii”. Wywołały one ogromne skandale w ówczesnym Paryżu, co pokazuje mechanizmy działania krytyków i publiczności zaskoczonych nową sztuką i osadzonych w skostniałych strukturach bezpiecznych opinii. 
Historię „Śniadania na trawie” można podzielić na dwie części: przed powstaniem obrazu i po jego powstaniu, przy czym część „po” wciąż trwa. Załóżmy, że data powstania kompozycji jest graniczna na osi poznania historii sztuki. Cofając się w czasie znajdziemy inspiracje malarza i jest to ważne, by wszystkie je przeanalizować.

 

Skandal Salonu Odrzuconych

„Śniadanie na trawie” było dziełem, o którym jeden z krytyków napisał, że specjalnie przychodził na Salon Odrzuconych dzień po dniu, by pośmiać się przed nagą kobietą. 
Jury oficjalnego Salonu odrzuciło dwie trzecie z ponad pięciu tysięcy dzieł zgłoszonych na wystawę. Autorzy odrzuconych obrazów zaczęli publicznie protestować, na co zareagował Napoleon III zlecając otwarcie dodatkowej ekspozycji, by publiczność miała szansę ocenić wszystkie dzieła. Wystawę nazwano Salonem Odrzuconych i otwarto ją 15 maja 1863 roku w Palais d’Industrie. Tego dnia odwiedziło ją siedem tysięcy osób, w kolejnych tygodniach widzów przybywało, a w niedziele, gdy wstęp był wolny na Salon przychodziło około 4 tysięcy osób. Magnesem był skandal związany z „Kąpielą”, szybko przemianowaną na „Śniadanie na trawie”. Obraz siał zgorszenie i Paryżanie chcieli zobaczyć nagą kobietę, która nie była boginią, nimfą czy świętą, bo każdy chciał mieć prawo do słusznego oburzenia. Krytycy publikowali w prasie obraźliwe opinie o obrazie, modelce i malarzu. W nagiej kobiecie widziano prostytutkę, co dla rozpoznawalnej modelki i artysty stało się uciążliwą nieprzyjemnością. Hipokryzja miała się świetnie, bo ci oburzeni dżentelmeni dokładnie wiedzieli, że w lasku nieopodal Paryża mężczyźni spotykają się ze swoimi kochankami, ba! sami to czynili. Ich eleganckie żony zgorszone obrazem akceptowały romanse mężów i udawały, że nie zauważają kurtyzan. Z usług kobiet trudniących się nierządem korzystali mężczyźni wszystkich warstw społecznych. Jednak na Salonach podziwiano wdzięcznie wygięte ciała bogiń greckich, kusząco wypięte pośladki nimf, idealnie gładkie ciała antycznych bohaterek i orientalnych piękności. Akademicy przedstawiali je z perłowo-białą skórą, z zaróżowionymi sutkami, skromnie przesłaniające łona smukłymi dłońmi, dotykane przez amorki lub delfiny. Seks usankcjonowany tytułem „Narodziny Wenus” podniecał mężczyzn „legalnie”, bo bogini wiła się w miłosnym uniesieniu, ale… była boginią. Właśnie w 1863 roku gdy Manet pokazał „Śniadanie na trawie” Napoleona III zachwyciła rodząca się z fal zmysłowa i perłowo-różowo-złocista bogini Wenus autorstwa Alexandra Cabanela2. Jeden z krytyków uznał, że dzieło jest „w doskonałym guście” jednocześnie pisząc o obrazie Maneta, że naga kobieta jest „wulgarna”. 

 

Édouard Manet, Śniadanie na trawie, olej na płótnie, 1863, Muzeum Orsay, Paryż

 

Dzieło potępione

Obraz Maneta publicznie potępiano. Obrzucano wyzwiskami modelkę i malarza. Zdarzały się nawet akty przemocy, gdy jeden z dżentelmenów próbował okładać obraz laską. Oburzenie wywołała twarz modelki, Victorine Meurent3 odczytywana jako bezczelna, bo patrząca śmiało na wprost, choć z kontekstu kompozycji wynikało, że była kurtyzaną. Uznano, że nie czuła wstydu, a wręcz wydawała się rzucać oskarżenie. Kwestionowano moralność modelki. W Paryżu dopuszczano przecież posiadanie kochanki i zabieranie jej do Lasku Bulońskiego, ale o tym publicznie mówić nie wypadało. W towarzystwie ubranych mężczyzn naga Victorine nie mogła kojarzyć się inaczej, niż jako dama lekkich obyczajów. Naga bogini omdlewająca z rozkoszy? Naga bohaterka antycznej historii skromnie przesłaniająca dłonią łono lub z mistrzowską udrapowaną tkaniną, koniecznie półprzezroczystą, by ukazać ciało o idealnych proporcjach? Arcydzieła. Naga modelka patrząca bez wstydu? Kobieta wyzywająco patrząca w twarz mężczyznom? Obnażenie zwyczajów eleganckich panów? Jak śmiała?! Jak śmiał?! Skandal!

 

Obraz jako alegoria

„Śniadanie na trawie” miało duży format zarezerwowany dla akademickich scen historycznych, biblijnych, mitologicznych, a przecież było zwykłą sceną rodzajową. Część krytyków uznała, że dzieło musi nieść jakieś alegoryczne przesłanie i głowili się przy nim jak przy łamigłówce. Nie zauważono motywu z obrazu renesansowego wykorzystanego jako baza kompozycji. Główną inspiracją dla Maneta był „Sąd Parysa” Rafaela, a właściwie grafika autorstwa Marcantonia Raimondiego4, bo dzieło renesansowego mistrza nie przetrwało. Raimondi kopiował wiele obrazów współczesnych mu mistrzów i wydawał je jako grafiki. Ta przedstawiająca „Sąd Parysa” była jedną z wielu często wykorzystywanych podczas studiów w Akademiach Sztuk Pięknych. Kompozycja z popularnym w sztuce motywem wyboru najpiękniejszej bogini, w prawym dolnym rogu zawiera scenę rodzajową z trzema bóstwami rzecznymi. Ten fragment wybrał Manet. 
Zauważono powiązania z innym obrazem. Pojawiła się hipoteza, że „Śniadanie na trawie” bazuje na obrazie „Koncert wiejski” Tycjana (wówczas znanego jako obraz Giorgione5), ale zarzucono autorowi profanację sceny mającej wielowiekową tradycję malarską. Dalsza analiza opierała się na ugruntowanym zestawie tez, które należy postawić wobec dzieła sztuki. Poszukiwano ukrytych znaczeń i znaleziono gila na tle gęstwiny liści. Odczytano go jako symbol lubieżności. Ukrytą w lewym, dolnym rogu żabę porównywano do podobnej żaby w obrazie „Byk” holenderskiego artysty Paulusa Pottera, co miało być nawiązaniem do realizmu6. Tradycyjny model badań, który sprawdzał się przez ostatnie 200 lat nie miał tu jednak zastosowania, więc krytyka gubiła się w domysłach.
Ciekawą hipotezą była mówiąca o tym, że obraz jest wersją Sądu Parysa, gdzie Paryż (francuska nazwa jest identyczna jak imię trojańskiego księcia) miał być sędzią, zaś modelka, której imię Victorine interpretowano jako Zwycięstwo miała być nową Wenus. Tutaj jednak wniosek był miażdżący dla artysty i modelki: wybranką Paryża była prostytutka. 

 

Marcantonio Raimondi, Sąd Parysa, ok. 1520

 

Kompozycja jak kolaż rozpadający się na części

Kolejną rzeczą, która odbiorców uczyniła najbardziej bezradnymi była technika malarska oraz grzech wobec utartego, akademickiego piękna. Martwa natura namalowana w lewym dolnym rogu obrazu wydaje się być doklejonym elementem, jakby częścią składową kolażu. To jest pierwszy ciekawy problem, który pojawia się po dokładniejszym spojrzeniu na dzieło. Każdy fragment kompozycji wydaje się być odrębny. Podkreśla to zaburzona perspektywa. Nie można mieć wątpliwości, że Manet potrafił prawidłowo ją wykreślić, o czym świadczą zbiegające się w głąb fragmenty pejzażu. To także proporcje postaci czy fragmentów sceny. Każda z nich jest właściwa, dopiero połączone w jedną kompozycję wydają się przypadkowe. Grupa siedząca na trawie to postacie proporcjonalne wobec siebie. Kobieta brodząca w wodzie, teoretycznie w głębi, została ukazana na złej wysokości w stosunku do wielkości jej postaci. Sama kobieta ma właściwe proporcje anatomiczne, ale wobec drzew i łódki po prawej jej sylwetka jest zbyt duża.
Technicznie krytykom zabrakło też światłocienia, który podkreśla iluzję głębi. Jednolite plamy barwne nie łudzą oka ludzkiego tym, co już starożytni Grecy jak Zeuksis i Parrazjos uczynili przedmiotem sporu7. Niesłusznie zarzucano Manetowi technikę alla prima, czyli bez podmalówki i rysunku, co łamało ogólnie przyjęte i uświęcone tradycją zasady. Oburzał także brak wykończenia obrazu, czyli ostatecznego wygładzenia barw, wyidealizowania. Uznano że obraz jest płaski, bryły nie modelowane, a źródło światła niemożliwe do określenia. 

 

Czym jest malarstwo doskonałe?

Kompozycja „Śniadania na trawie” Maneta przywołuje fragment z zaginionego obrazu „Sąd Parysa” pędzla Rafaela. Mitologiczna scena była idealna dla malarskich narracji. W 1662 roku pisarz, kolekcjoner i teoretyk sztuki Roland Fréart de Chambray, opublikował tekst „Idea doskonałości malarstwa ukazana poprzez zasady sztuki”.8 
Na warsztat wziął obraz Rafaela, ponieważ uznał, że spełnia on wymagania pięciu podstawowych zasad tej doskonałości. W tekście czytamy: „Rafael z Urbino, przez ludzi swej profesji powszechnie uznany za najdoskonalszego malarza nowych czasów, posłuży mi, aby dowodnie pokazać absolutną konieczność zachowywania wszystkim zasad, jakie w tym traktacie ustaliłem”. Były to: inwencja, proporcja, kolor, ruch, czyli ekspresja i regularne ustawienie postaci. W czasie, gdy de Chambray pisał swój traktat obraz Rafaela już był zaginiony i znany jedynie z graficznej, dokładnej odbitki Marcantonia Raimondiego. Wspomniane pięć zasad tłumaczyło tradycję oceny dzieł sztuki. Niestety w przypadku obrazu Maneta były one bezzasadne. Znajomość mitu i atrybutów przynależnych boginiom czy Parysowi i Hermesowi była zbędna. Manet posłużył się bowiem sceną oderwaną od narracji rozpoczynającej tragedię Troi; potraktował ją jak pustą formę i wypełnił własną treścią. To ważne w kontekście omawianych inspiracji malarskich. Drugoplanowy fragment, trzy bóstwa rzeczne, był motywem uzupełniającym i równoważącym kompozycję Rafaela. W czasie studiów Maneta u Thomasa Couture’a grafika Raimondiego była w powszechnym użytku warsztatowym w jego pracowni oraz w akademiach. Kopiowano ją w całości lub we fragmentach prawdopodobnie równie często jak gipsowe odlewy antycznych rzeźb.
Manet „zgrzeszył” wobec sztuki odrzucając każdą zasadę doskonałego malarstwa akademickiego. W jego obronie stanęło dwóch literatów: Charles Baudelaire i Emile Zola. Baudelaire9 napisał w prasie: „Manet ma wielki talent, który oprze się przeciwnościom”. Zola10 wielokrotnie pochlebnie wypowiadał się o sztuce Maneta. W jednym z tekstów dokładnie wyjaśnił czym jest malarstwo przyjaciela: „Malarze, a zwłaszcza Edouard Manet, który jest malarzem analitykiem, nie przejmują się zbytnio tematem, który stanowi główną troskę tłumu (…) niewątpliwie naga kobieta ze „Śniadania na trawie” jest tam tylko po to, aby dostarczyć malarzowi okazji do namalowania kawałka ciała. Tym, co trzeba widzieć w tym obrazie, nie jest śniadanie na trawie, ale cały pejzaż: jego partie energiczne i partie subtelne, jego solidne, szerokie pierwsze plany i delikatne, lekkie tła; trzeba widzieć jędrne ciało, modelowane szerokimi plamami światła, miękkie, mocne tkaniny, a zwłaszcza rozkoszną sylwetkę kobiety w koszuli, tworzącą w głębi piękną, białą plamę pośród zielonych liści; wreszcie trzeba widzieć rozległą, wypełnioną powietrzem całość (…)”.11
Niestety krytycy błądzili poruszając się utartymi szlakami analizy doskonałości dzieła sztuki: „Jaka nie bądź uliczna dziewczyna, rozebrana do gołego, rozsiadła się bezwstydnie między dwoma stróżami, wystrojonymi i pod krawatem (…) te dwie postacie mają wygląd uczniaków na wakacjach, zgrywających się na bycie mężczyzną; i szukam nadaremnie, co oznacza ta nieprzyzwoita łamigłówka”.12  Głowili się sięgając do dzieł antycznych, między innymi do „Metamorfoz” Owidiusza, „Eklog” i „Bukolik” Wergiliusza, ale też do XVI-wiecznych tekstów odwołujących się do literatury starożytnej.

 

Thomas Couture, Rzymianie okresu upadku, olej, Muzeum Orsay, Paryż

 

Obraz jako rozrywka mas

Manet pominął większość zasad akademickich w ówczesnym ich rozumieniu. Nie pokazał historii ani alegorii, nie stworzył obrazu by przekazać wzniosłe idee, nie zastosował światłocienia i zaburzył przestrzenny układ obrazu stosując perspektywę na własnych zasadach. A na koniec uchybił moralności. Ani krytycy, ani publiczność nie rozumiejący dzieła i bezpieczni w swojej „bańce” poglądów na temat sztuki, nie próbowali zmienić spojrzenia na twórczość Maneta i innych nowoczesnych malarzy. Wkrótce kolejnym skandalem okazał się wizerunek Victorine jako „Olimpii”.
Przez cały czas trwania wystawy tłumy przybywały jak do cyrku, bo przed „Śniadaniem na trawie” grzmiał śmiech, a ludzie mawiali, że chodzą zobaczyć obraz niejakiego pana Maneta po to, by się zabawić i odprężyć. Ale nowoczesność zaczęła się od odważnych ludzi, którzy podążyli nową artystyczną drogą z szacunkiem dla tradycji. Echa tego niezrozumienia istnieją do dzisiaj. Z pewnością także wśród tych, którzy tłumnie przybywają do Muzeum d’Orsay, by stanąć twarzą w twarz z „bezczelną” Victorine. Pan Manet i jego odważna modelka rzucają nam w twarz wyzwanie. Manet chciał malować tak, by łączyć ze sobą barwne plamy, szukać między nimi interakcji. Nie chciał skandalu. Pokazał codzienność Paryżan w prostej kompozycji. Od tej pory sztuka korzysta z jego wyborów czasem minimalizując kompozycje do jednego, pełnego treści gestu. Po około 150 latach od skandalu ze „Śniadaniem na trawie” my jako odbiorcy sztuki nie musimy otrzymywać kolejnego młodego mężczyzny mówiącego do czaszki ojca czy nagiej bogini przeżywającej rozkosz dzięki obmywającym ją falom. Wystarczy nam uproszczona wersja, bo treść jest ponadczasowa. Żeby ją odczytać we współczesnym dziele warto znać historię sztuki. Wówczas, jak pan Manet zabawimy się pewnymi motywami i stworzymy nową historię, a nie kolejną kopię.
Narodziny sztuki nowoczesnej w połowie XIX wieku na zawsze zmieniły twórczość artystyczną. 

 

Dialog z Manetem

Współcześni Manetowi artyści niemal natychmiast podjęli próby konfrontacji z jego obrazem. Pierwszy był Claude Monet, malarz, którego obraz „Impresja. Wschód słońca” pokazany na zbiorowej wystawie w 1871 roku dał nazwę impresjonistom. Stworzył własną wersję „Śniadania na trawie” dzisiaj prezentowanego w Muzeum d’Orsay dokładnie naprzeciw obrazu Maneta. Powstało w latach 1865-1866 jako ukłon złożony starszemu koledze. To obraz zupełnie inny, z plamkami słońca, które wydaje się rozżarzać do białości suknie dam i migotać w soczystej zieleni parkowej oraz między falbankami i kaskadami tkanin. Ciekawy jest brak rozedrgania typowego dla późniejszych dzieł Moneta. Kolorystyka jest jasna, soczysta, intensywna, barwy ze sobą kontrastują i właśnie to jest dowodem na dialog z Manetem, którego interesowały przede wszystkim plamy kolorystyczne i ich wzajemne relacje. Monet dobrze to rozumiał i potrafił mówić podobnym językiem, ale obraz nie jest kopią, ani poszukiwaniem inspiracji z braku własnych pomysłów. To ciekawa rozmowa twórców, obrazów, spojrzeń na sztukę nową. Ci dwaj artyści weszli w artystyczny dialog o nowoczesności. Każdy z nich rozumiał ją na swój sposób. Nie zwalczali się, ale nieco innymi drogami dążyli do stworzenia nowego języka sztuki.
Dzisiaj w d’Orsay prezentowane są dwie części obrazu Moneta: lewa i środkowa. To monumentalne dzieło uległo niestety uszkodzeniu z powodu wilgoci i artysta je przed zniszczeniem przeciął na trzy części. Prawa część zaginęła, ale kompletne studium obrazu znajduje się w Muzeum Puszkina w Moskwie. 
Kolejnym artystą, który zmierzył się z tym tematem był Francuz James Tissot. W 1870 roku namalował „Rozgrywkę czterech” tytułując swój obraz tak, jak o „Śniadaniu na trawie” przez pewien czas żartobliwie mówił Manet. Dzieło Tissota przedstawia czwórkę ubranych ludzi w przestrzeni natury. Powstały aż cztery podobne wersje sceny pikniku na łonie przyrody. Jedna z dam śmiało i nieco ironicznie patrzy na nas wznosząc toast i pozwalając obejmować się mężczyźnie siedzącemu obok. Ten natomiast spogląda na damę, ale stuka się kieliszkiem z siedzącym naprzeciw kolegą. Kobieta obok niego wypija alkohol do dna mocno odginając szyję, jakby nie zwracając uwagi na resztę towarzystwa. Ponownie mamy przykład sceny z życia, ekstrawaganckiego towarzystwa, ubranego i zachowującego się – według ówczesnych krytyków - jakby okradli spiżarnię swojego pana i włożyli na siebie jego ubrania. Postacie w kompozycji noszą stroje modne kilkanaście lat wcześniej, a malarz nawiązał do publikacji braci Goncourt.13  To jeden z ostatnich obrazów malarza powstały przed jego wyjazdem z Paryża do Anglii, dokumentujący atmosferę dyrektoriatu.14
W latach 1876-1877 Paul Cezanne, malarz, którego wpływ na nowoczesną sztukę był równie wielki jak Maneta wykonał własną wersję „Śniadania na trawie”, choć nie wiemy, czy sam artysta nadał mu tytuł. W owym czasie zmierzył się także z „Olimpią” i kilkoma innymi przełomowymi kompozycjami. Cezannowskie „Śniadanie na trawie” jest niewielkiego formatu i znajduje się w zbiorach Muzeum l’Orangerie w Paryżu. Obraz to wynik eksperymentów z techniką malarską i uproszczeniem form. Gesty postaci są bardzo podobne do Manetowskich, ale kompozycja zupełnie inna. Cezanne z pewnością inspirował się obrazem Nicolasa Poussin „Bachanalia” ze zbiorów Luwru, namalowanym w latach 1627-1628.
W 1973 roku polska artystka Maria Anto, twórczyni niepokojących i surrealistycznych obrazów także sięgnęła do Maneta. Namalowała wersję „Śniadania na trawie” niczym surrealistyczną wizję z kłębiącymi się chmurami, stworzeniem przypominającym małpę, górą porośniętą ciemnymi cyprysami i wyraźnie wiejącym wichrem. Jakby dostrzegła wiatr zmian wiejący nadal po ponad stu latach od skandalu na Salonie Odrzuconych. Kobieta odwrócona tyłem do nas zdaje się być obojętną, a przynajmniej nie dziwić się zmianom. Pozostaje w niemej interakcji z mężczyznami przed nią. Ci nie wydają się tak swobodni, jak Manetowscy panowie na trawie z nagą Victorine. Kobieta trzyma dłoń nad kulą. Czy to symboliczne panowanie nad Wszechświatem? Oto pułapka sztuki dawnej! Sięganie do utartych metod. Poszukiwanie znaczenia, głębszego przekazu, symboliki w przedmiotach, roślinach, zwierzętach. (Po ponad stu pięćdziesięciu latach przekazując Państwu wiedzę na temat tego, że sztuka współczesna może i często jest poza analizą pięciu elementów sztuki doskonałej zapewne niesłusznie sugeruję symbolikę szklanej kuli, interpretuję obraz przez pryzmat wiedzy o sztuce dawnej.) U Marii Anto wieje wiatr zmian. Prawda jest taka, że wiał on w czasach antycznych i wieje dzisiaj. To nasza decyzja, czy się mu poddamy czy stawimy opór.

 

Dialog z przeszłością dzisiaj

Współczesny artysta podobnie jak malarze poprzednich epok czerpie inspiracje ze swoich poprzedników. Renesans sięgał do antyku. Barok opierał się na Biblii i mitologii. Rokoko było frywolne i rozerotyzowane, ale czerpało z kultury Wschodu i antycznych sielanek. Wiek XIX i czas rodzenia się sztuki nowoczesnej może się wydawać sztuką zupełnie nową. Forma, stosowanie koloru, podejście do światła, brak wielkich narracji – to wszystko spowodowało rewolucję kulturalną. Spójrzmy na „Śniadanie na trawie” i „Olimpię” Maneta. Mamy tradycję Rafaela, Tycjana, Goi. Sięgnijmy po martwe natury rodzimych malarzy: Józefa Mehoffera i Leona Wyczółkowskiego. Znajdziemy w nich, podobnie jak w niektórych obrazach Vincenta van Gogha fascynację estetyką Japonii. Popatrzmy na współczesne dzieła Agaty Bogackiej, Ewy Juszkiewicz, Ewy Kuryluk, Wilhelma Sasnala. Uważny obserwator dostrzeże powiązania z dawnymi mistrzami, ale zrozumie też, że ci artyści nie są kopistami. Wprowadzają własną narrację na bazie uniwersalnych kodów kulturowych. Eksperymentują z formą, barwą, perspektywą, komponowaniem przestrzeni. Malarze dawnych epok robili to samo. 
Przeciętny odbiorca średniowiecza był niepiśmienny, a mszy słuchał po łacinie powtarzając bez zrozumienia utarte formuły. W kościele widział Madonnę z Dzieciątkiem, ale nie potrafił odczytać symboliki roślin, kolorów, klejnotów, zwierząt. Nie rozumiał, że szczygieł w dłoni Dzieciątka to zapowiedź Męki. Patrzył na Świętą Panienkę jak wielu z nas patrzy na „Śniadanie na trawie” Bogackiej. Rozpoznawano formę, ale nie do końca treść obrazu. Kiedy kaper z Gdańska przekazywał do bazyliki Mariackiej zrabowany na morzu „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga zapewne nie rozumiał, że każda najmniejsza roślinka i każdy klejnot na obrazie to symbolika biblijna. Nie dopatrywał się chyba wersetu z Biblii „zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki”15, gdy przypatrywał się postaciom na szalkach wagi Michała Archanioła. Współcześni nam artyści często korzystają ze sztuki dawnej, ale poszukują nowych form przekazu. Dla nas, odbiorców, ocena estetyczna nadal jest kluczowa, ale to jedynie pierwszy impuls do patrzenia na dzieło sztuki.
Picasso powiedział, że fotografia wyzwoliła malarstwo z wiernego naśladowania natury. Ostatnie ponad sto lat badań historyków sztuki wyzwoliły nas z (tylko) estetycznego osądu. 

 

Obraz – lustro świata

Profesor Maria Poprzęcka analizując pojęcia „arcydzieła” i „wielkiego artysty” i wchodząc w erudycyjny spór z teorią innego badacza, Ernsta Gombricha przywołała jego poglądy: „(…) Uważać samego siebie (w tym także swoją epokę, kulturę, poglądy) za miarę jedyną – to i nierealistyczne, i próżne. To my możemy być niezdolni – z różnych przyczyn – do przyjęcia dzieła. I jeśli weźmiemy pod uwagę taką możliwość, przestaniemy być całkowitymi relatywistami i subiektywistami. To nie my sprawdzamy arcydzieła. To one nas sprawdzają.” Dalej napisała, że dzisiaj „Śniadanie na trawie” nikogo nie szokuje, a umieszczenie go w konkretnym muzeum jest gwarantem, że to arcydzieło.16
Czemu warto było kupić obraz Bogackiej za 160 tysięcy złotych? Ponieważ dzieło czerpiące ze sztuki rewolucyjnej, takiej, która zmieniła kulturę świata bezpowrotnie jest własnym, mocnym głosem artystki. To także wspaniałe odczytanie kodu kulturowego z zachowaniem oryginalności spojrzenia. Co robią dzisiejsi 30-, 40-latkowie na trawie? Piją wino, rozmawiają przez telefon, częstują się papierosami. Pomimo tego, że są razem, każdy prowadzi zupełnie odrębne życie. Możemy się w nich odbić, jak w lustrze. Robią dokładnie to, co Victorine ze swoim towarzystwem w 1863 roku. Jak modelka na obrazie Maneta tak bohaterowie kompozycji Bogackiej wydają się być obojętni na osąd. Nie robią niczego złego. Tak wygląda świat. Obraz jest jego lustrem. Dla Rafaela świat idealny wywodził się z antycznej historii o boginiach, księciu, sądzie i wojnie. Dla Maneta idealizacja stała się zbędna. Dla Bogackiej lustrem świata stali się ludzie akceptujący siebie. Bogacka podjęła dialog z antykiem renesansem i sztuką nowoczesną. Genialnie go rozegrała formą, barwą i kompozycją. Naszą, współczesnych odbiorców podstawą oceny dzieła sztuki jest potwierdzenie, że artysta był / jest twórcą, a nie kopistą. Tworzy, a nie odtwarza. Prowadzi dialog, a nie powtarza dawne frazy. 

 

Anna Cirocka

 

Anna Cirocka – historyk sztuki, audiodeskryptorka. Zawodowo zajmuje się sztuką renesansu włoskiego. Autorka setek audiodeskrypcji dzieł sztuki. Regularnie pisze o sztuce do polsko-włoskiego magazynu „Gazzetta Italia”. 

 

1 Thomas Couture (1815-1879) – malarz akademicki, wielokrotny zdobywca medali za najlepsze prace na Salonach Paryskich, nadworny malarz Napoleona III, autor historycznych kompozycji, między innymi monumentalnej w formacie pracy „Rzymianie okresu upadku” z 1847 roku prezentowanej obecnie w Musee d’Orsay.

2 Alexandre Cabanel (1823-1889) – francuski malarz akademicki, autor kompozycji mitologicznych, historycznych i alegorycznych, zdobywca wielu nagród za najlepszy obraz i wyróżnień za pracę na rzecz kultury. Jego „Narodziny Wenus” z 1863 roku nabył do prywatnej kolekcji Napoleon III. Obecnie dzieło jest prezentowane w Musee d’Orsay.

3 Victorine Meurent (1844-1927) modelka i malarka, kształciła się w Académie Julian, kilkakrotnie wystawiała swoje obrazy na Salonie Paryskim. Pozowała wielu artystom. Z Manetem pracowała ostatni raz w 1873 pozując do obrazu „Stacja kolejowa”.

4 Marcantonio Raimondi (1480-1534) rysownik, grafik, kopista, założyciel szkoły dla rysowników w Rzymie. Kopiował dzieła Rafaela, Michała Anioła, Giulia Romana czy Albrechta Duerera. Ten ostatni podał Raimondiego do sądu za bezprawne czerpanie zysków z powielania jego prac. Stworzył dokładną grafikę „Sądu Parysa” Rafaela. Odbitkę posiadały niemal wszystkie Akademie Sztuk Pięknych w Europie.

5 W XIX wieku wczesny obraz Tycjana „Koncert wiejski” był prezentowany w Luwrze jako obraz Giorgione. Od lat 70. XX wieku badacze są zgodni co do autorstwa Tycjana. Krytycy słusznie poszukiwali analogii, ale Maneta zainspirowała forma, nie zaś znaczenie tej sceny, którą określa się jako alegorię Poezji. Mężczyźni grający na lutni i śpiewający nie zauważają obecności nagich kobiet, dodatkowo z symbolicznymi atrybutami: fletem, i wylewaną z dzbana wodą. 

6 Realizm jako kierunek w sztuce zdołał już zagościć na Salonach i wystawach, ale nie zyskał przychylności. Jego czołowym przedstawicielem był Gustave Courbet, którego dzieła ledwie dekadę wcześniej zaczęły wzbudzać dezorientację i krytykę.

7 Zeuksis i Parrazjos – greccy malarze z przełomu V i IV wieku p.n.e.) znani ze swoich eksperymentów z iluzją malarską. Ich rywalizacja została opisana przez Pliniusza Starszego w „Historii naturalnej”.

8 Roland Fréart de Chambray (1606-1676), francuski kolekcjoner, pisarz, tłumacz i krytyk sztuki, autor kilku dzieł z zakresu teorii sztuki” „Idea doskonałości w sztuce”, „Paralela między architekturą starożytną i nowoczesną” i kilku innych (cytaty z jego dzieł w tekście za: Maria Poprzęcka Pochwała malarstwa).

9 Charles Baudelaire (1821-1867) poeta, pisarz i krytyk francuski, prekursor nurtu dekadenckiego, poezji nowoczesnej i symbolizmu.

10 Émile Zola (1840-1902) pisarz, krytyk dziennikarz, przedstawiciel nurtu naturalizmu w literaturze. Jego wszystkie utwory znalazły się w indeksie ksiąg zakazanych. 

11 Maria Poprzęcka Sztuka i zasady. Śniadanie na trawie Édouarda Maneta w świetle akademickich reguł [w:] Pochwała malarstwa. Studia z historii sztuki, tam dalsza literatura.

12 Poprzęcka op. cit., tam dalsza literatura.

13 Edmond i Jules Goncourtowie ocenili dyrektoriat jako czas, gdy porządek społeczny został odwrócony: „społeczeństwo ludzi wzbogaconych rzutem kości, (…) kładli się spać jako słudzy, a budzili się jako panowie… czymże był dyrektoriat, jeśli nie maskaradą?”.

14 Dyrektoriat był organem rządowym w schyłkowych latach rewolucji francuskiej. Zakończył się zamachem stanu Napoleona Bonaparte w 1799 roku.

15 Biblia Tysiąclecia, Księga Daniela (5,27). Hans Memling prawdopodobnie dlatego ukazał wijącego się na szalce grzesznika jako lżejszego.

16 Maria Poprzęcka Studia z historii sztuki, tam dalsza literatura.

 

Bibliografia:

Simona Bartolena „Manet” Warszawa 2006

Grażyna Bastek „Rozmowy obrazów” T. I i II, Warszawa 202

Gabriele Crepaldi „Impresjoniści”. Warszawa 2003

Joanna Guze „Impresjoniści”, Warszawa 1973

Zdzisław Kępiński „Impresjonizm”, Warszawa 1986

Władysław Kopaliński „Słownik symboli”, Warszawa 2009

Maria Poprzęcka „Akademizm”, 1989

Maria Rzepińska „Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego”, Kraków 1979

Maria Rzepińska „Siedem wieków malarstwa europejskiego”, Warszawa… 1979

Ute Schueller, Rita Taeuber „Skandal? Sztuka!”, Warszawa 2010

Tekst kuratorski na stronie Muzeum Narodowego Kanady: https://www.gallery.ca/magazine/your-collection/the-frivolity-of-the-directoire-period-james-tissots-partie-carree (dostęp dnia 04.02.2026)

Paul Cezanne w zbiorach Muzeum Oranżerii: https://www.musee-orangerie.fr/fr/oeuvres/le-dejeuner-sur-lherbe-196018 (dostęp dnia 04.02.2026)

Porozmawiaj z Art Concierge

Skorzystaj z wiedzy naszego eksperta.