loader

Analizy makroekonomiczne - Publikacja - Bank Pekao S.A.

Dziennik | 28.08.2026 12 godzin temu

Geopolityka kładzie się cieniem na polskich aktywach

Dzisiaj w USA rozpoczyna się sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole, a rynki z uwagą będą śledzić popołudniowe wystąpienia szefa Fed K. Warsha. Przed południem ukażą się również sierpniowe dane ESI o koniunkturze w Europie – oczekuje się, że mimo niewielkiej poprawy sentyment w EZ pozostanie poniżej historycznej średniej.

Wiadomości

  • PL-KPO: Zgodnie z komunikatem MFiPR, wartość podpisanych umów finansowanych z KPO wynosi 234,4 mld PLN, czyli niemal 98% przyznanych Polsce środków. 
  • PL-MF: Ministerstwo Finansów poinformowało, że obowiązywanie tzw. ulgi na robotyzację będzie przedłużone o 10 lat. Jednocześnie MF planuje zlikwidować tzw. ulgę na internet. Ulga na robotyzację uprawniała przedsiębiorców do dodatkowego odliczenia od podstawy opodatkowania 50% kosztów nabycia bądź leasingu robotów przemysłowych; z kolei ulga na internet umożliwiała podatnikom (nie tylko przedsiębiorcom) odliczenie faktycznych kosztów użytkowania internetu do wys. 760 PLN rocznie od podstawy wymiaru PIT.
  • PL-KREDYTY: Zgodnie z raportem AMRON-SARFiN, w 2Q26 sektor bankowy sprzedał kredyty mieszkaniowe warte 39,7 mld PLN (+19% kw/kw, +62% r/r), co stanowi historyczny rekord nowej sprzedaży. Jednocześnie ponad ¼ sprzedaży polegała na refinansowaniu istniejących zobowiązań.
  • FR-DANE: Pierwszy europejski odczyt inflacji za sierpień nie przyniósł niespodzianek – inflacja we Francji wzrosła z 2,4 do 2,7% r/r wg metodyki HICP i z 2,1 do 2,7% wg metodyki krajowej. Inflacja bazowa utrzymała się na niezmienionym poziomie – wzrost inflacji wynikał przede wszystkim ze wzrostu cen paliw. 
  • US-DANE: Tygodniowa liczba nowych bezrobotnych w USA nieznacznie się obniżyła do 203 tys. os. przy konsensusie prognoz na poziomie 208 tys.

Kryzys demograficzny to kryzys globalny

Jest prawdą powszechnie uznawaną, że im dany kraj staje się bogatszy, tym mniej rodzi się w nim dzieci. Proces ten jest określany mianem przejścia demograficznego i jako pierwsza doświadczyła go Francja – jeszcze w XVIII wieku. W Polsce rozpoczął się on w okresie międzywojennym i zakończył pod koniec XX wieku. Przejście demograficzne dokonało się już w większości państw świata i choć jest procesem dobrze znanym, to nie tłumaczy już dobrze drugiej fali kryzysu demograficznego z którym mamy do czynienia obecnie. 

Skłonność ludzi do posiadania cały czas się bowiem zmniejsza i od czasu pandemii ten proces przyspieszył. Co ciekawe obecnie dotyka już nie krajów bogatych, tylko najbiedniejsze. Niedawno natrafiliśmy na ciekawe statystyki i wykres, które to dobrze ilustrują - autorstwa Jesúsa Fernándeza-Villaverde oraz Patrick Norricka (link). Przykładami niezamożnych państw, w których dzietność spadła do ekstremalnie niskich poziomów jest Tajlandia (0,87 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym), Kolumbia (1,01), Iran (1,35), Tunezja (1,45). Jeśli prześledzi się statystyki dla szerszej grupy państw, to okaże się, że dzietność od czterech lat zaczęła dodatnio korelować się z dobrobytem mierzonym PKB danego państwa.

Współczynnik korelacji między PKB państw OECD a dzietnością (dawniej ujemny, obecnie dodatni)

Źródło: Jesús Fernández-Villaverde na podstawie danych ONZ oraz Penn World Table, Analizy Pekao

Czy można stąd wyciągnąć wniosek, że jakakolwiek polityka zwiększająca dobrobyt (np. liberalizacja handlu zagranicznego, inwestycje w edukację lub badania i rozwój) stanowi również – przynajmniej od czasu pandemii – politykę pronatalistyczną? Niestety nie. Z badań Fernandeza-Villeverde oraz Patricka Norricka wynika, że spadająca dzietność jako wieloletni trend dotyczy 219 spośród 236 państw świata, czyli praktycznie wszystkich i od 2023 r. po raz pierwszy w historii jest już globalnie na poziomie poniżej zastępowalności pokoleń. To, że od kilku lat dzietność spada szybciej w państwach o mniejszym poziomie zamożności, nie znaczy, że w bogatszych państwach przestała spadać. 

Mamy do czynienia z uniwersalnym procesem, który wymyka się łatwym diagnozom. Wyliczmy powody, które nie stoją za spadkiem dzietności:

  1. Polityka demograficzna państwa. Dobrym tego przykładem są Chiny, które przez kilka dekad prowadziły politykę jednego dziecka, która byłaby atrakcyjnym wyjaśnieniem niskiej dzietności w tym kraju, gdyby nie fakt, że Tajwan takiej polityki nie prowadził a dzietność jest na tej wyspie praktycznie identyczna jak w Chinach. Obecnie na świecie prowadzi się raczej odwrotną politykę – promowania rodzicielstwa – ale jej pozytywne efekty równie trudno jest udokumentować, niezależnie czy jest to .
  2. Dostępność mieszkań dla młodych rodzin. Rosnące koszty kupna domów i mieszkań i co za tym idzie ich mniejsza dostępność dla młodych są często obwiniane za spadek dzietności. I jest w tym trochę racji – potwierdzają to badania. Problem w tym, że wspomniany efekt jest mały a dzietność spada wszędzie, także w krajach (np. we Francji) i na terenach wiejskich, gdzie dostępność nieruchomości jest względnie duża. Polityki ułatwiające zamieszkanie na swoim owszem działają, ale ich efekt jest nieproporcjonalnie mały w stosunku do nakładów.
  3. Tradycja religijna. Wielkie religie zwykle nadają dużą wartość posiadaniu dzieci i nakłaniają swoich wiernych do zakładania dużych rodzin. Jednak bardzo rzadko są w tym skuteczne. Dzietność spada zarówno w krajach tradycyjnie chrześcijańskich, muzułmańskich, hinduistycznych, buddyjskich, konfucjańskich oraz takich, które stały się areligijne. Jedynymi grupami religijnymi, które oparły się kryzysowi demograficznemu są wyznawcy ortodoksyjnego Judaizmu oraz konserwatywnych wspólnot chrześcijańskich, np. Amiszów. Ich cechą wspólną jest niewielki odsetek wyznawców, którzy odchodzą ze wspólnoty religijnej.
  4. Kapitalizm. Dzietność spada zarówno w państwach o ugruntowanej tradycji kapitalistycznej, jak i państwach cechujących się różnymi odmianami socjalizmu. 
  5. Zaangażowanie ojców w rodzicielstwo. Jeśli na kobiety spada wiele różnych obowiązków jednocześnie: praca zawodowa, utrzymanie domu i opieka nad dzieckiem lub dziećmi, to łatwo sobie wyobrazić że szybko tracą zapał do zwiększania liczby potomstwa. Byłoby to dobrym wytłumaczeniem spadającej dzietności, gdyby nie to, że w ostatnich dekadach w wielu miejscach na świecie zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi mocno wzrosło (odciążając matki) a nie przełożyło się to na większą liczbę dzieci przypadających na rodzinę.

Prawdziwa przyczyna spadającej dzietności na świecie musi być bardziej fundamentalna, aby wytłumaczyć proces o tak uniwersalnym charakterze. Jego katalizatorem było na pewno odkrycie a następnie upowszechnienie antykoncepcji, za sprawą której prokreacja stała się głównie kwestią wyboru a nie przypadku. I okazało się, że jak świat długi i szeroki, ludzie kiedy mogą o tym decydować, decydują się na małą liczbę dzieci, najczęściej jedno lub żadne. 

Dlaczego tak jest? Nie mamy jednoznacznej odpowiedzi. Autorzy artykułu, od którego zaczęliśmy twierdzą że chodzi o nowoczesność, która stała się udziałem praktycznie całego świata. Nowoczesność rozumiana wg definicji niemieckiego socjologa XIX wieku  Maxa Webera, czyli jako przejście od społeczeństwa opartego na więzach pokrewieństwa i rządzonego nieformalnymi zwyczajami, do społeczeństwa opartego na bezosobowych relacjach (np. rynkowych) i rządzonego formalnymi regułami (prawem). W nowoczesnych społeczeństwach posiadanie trzeciego dziecka niesie ze sobą duży koszt (zarówno finansowy, jak i wychowawczy przez luźne więzi rodzinne) a nieposiadanie dzieci z kolei mały. 

Jeśli to prawda, to przyszłość ludzkości będzie wymagała zmiany czegoś tak fundamentalnego jak nowoczesność. Aby nie kończyć na negatywnej nucie, podzielimy się spostrzeżeniem, że być może sztuczna inteligencja jest przełomem, który zredefiniuje co to znaczy być człowiekiem i żyć w społeczeństwie. Tradycyjna praca i sposoby spędzania czasu odejdą w przeszłość a rodzicielstwo stanie się zaś najważniejszą i najbardziej prestiżową karierą.

Komentarz rynkowy

  • ZAGRANICA: Bardzo spokojny dzień. Gdyby nie odbicie cen ropy w kierunku $90 za baryłkę i towarzyszący im wzrost rentowności (przede wszystkim) długoterminowych papierów skarbowych, nie byłoby o czym pisać. Zamiast tego mamy delikatną korektę trendów z początku tego tygodnia i końcówki poprzedniego. Nieliczne dane / publikacje makro nie miały znaczącego wpływu na rynki – jeśli w ogóle, to mogły dołożyć się do tego mikroskopijnego ruchu krzywych dochodowości w górę. Interesujący wśród nich jest protokół z ostatniego posiedzenia EBC, w świetle którego niektórzy członkowie Rady Prezesów EBC dyskutowali o „lekko restrykcyjnej” polityce pieniężnej. Byłoby to zerwaniem z założeniem o przesuwaniu się w ramach wyznaczonych przez szacunki stopy neutralnej, ale to w dużej mierze sankcjonuje wyceny rynkowe, które pokazują dwie kolejne podwyżki stóp EBC. Najważniejszym wydarzeniem tygodnia miało być sympozjum w Jackson Hole, ale na nagłówki musimy poczekać do godzin popołudniowych czasu polskiego. W międzyczasie uwagę obserwatorów rynku będą zaprzątać dane o inflacji ze strefy euro (Francja i Hiszpania) oraz pojedyncze dane o koniunkturze z USA. Słowem – jeśli kwestie geopolityczne wysuną się na pierwszy plan, to z łatwością przyćmią dzisiejsze dane makro.
  • POLSKA: Bardzo zły dzień dla polskich aktywów: złoty osłabił się o 3 grosze w stosunku do euro, rentowności obligacji wzrosły (na długim końcu) o prawie 10 pb, główne indeksy giełdowe zanurkowały o ok. 2%. O ile niektóre z tych ruchów miały swoje odpowiedniki w regionie, o tyle Polska plasowała się zdecydowanie poniżej wszelkich benchmarków. Co się stało? Jak się wydaje, zadziałały dwie rzeczy. Po pierwsze, środowe dane o inflacji wyznaczyły lokalny dołek na dolarze i rentownościach tamtejszych papierów wartościowych, co dało impuls do zamykania długich pozycji na rynkach wschodzących. Po drugie (i chyba ważniejsze), inwestorzy przestraszyli się pukającej do drzwi geopolityki (wizyta szefa CIA w Moskwie i spekulacje na temat jej celu). Tego rodzaju wyprzedaże bywają brutalne, ale rzadko – jeśli opierają się na pojedynczym, izolowanym impulsie – są trwałe. Na rynku obligacji jest sporo przestrzeni do spadków rentowności, zwłaszcza po dobrej aukcji w tym tygodniu, ale bez korzystnych trendów na światowych rynkach takiego ruchu nie zobaczymy. Dlatego rynek obligacji będzie wsłuchiwał się w głosy płynące z Jackson Hole. Rynek FX jest w ciekawszym punkcie. Do kluczowego poziomu oporu na parze EUR-PLN brakuje już tylko jednego grosza. To stwarza okazję do taktycznego zagrania na umocnienie złotego. Spodziewalibyśmy się więc korekty ruchu z ostatnich dwóch dni.   

 

Kalendarz najważniejszych odczytów makroekonomicznych w bieżącym tygodniu znajduje się tutaj

Udostępnij

Niniejsza publikacja (dalej „Publikacja”) przygotowana przez Departament Analiz Makroekonomicznych Banku Polska Kasa Opieki Spółka Akcyjna (dalej „Pekao S.A.”) stanowi publikację handlową i ma charakter wyłącznie informacyjny. Żadna z jej części nie stanowi podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub powstania zobowiązania, w szczególności nie stanowi oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu Cywilnego. Publikacja nie stanowi rekomendacji udzielanej w ramach usługi doradztwa inwestycyjnego, analizy inwestycyjnej, analizy finansowej oraz innej rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczącej transakcji w zakresie instrumentów finansowych, rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r, w sprawie nadużyć na rynku ani porady inwestycyjnej o charakterze ogólnym dotyczącej inwestowania w instrumenty finansowe, a informacje w niej zawarte nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. Publikacja nie została przygotowana zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych i nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania badań inwestycyjnych i nie stanowi badania inwestycyjnego.

Zapisz się na newsletter

Zapisuję się na newsletter