Agencja Fitch podejmie dziś swoją decyzję
Tydzień kończymy z sierpniowymi odczytami koniunktury PMI – w europejskim i amerykańskim przemyśle oczekuje się utrzymania lipcowego sentymentu, a w usługach lekkiego schłodzenia. W Polsce najważniejszym wydarzeniem będzie rewizja ratingu przez Fitch, ale nastąpi ona już po zamknięciu rynków.
Wiadomości
- PL-RYNEK PRACY: Tempo wzrostu wynagrodzeń przyspieszyło w lipcu z 5,9 do 6,8% r/r. To dużo więcej niż oczekiwał konsensus (6,2% r/r). Źródłem zaskoczenia były przede wszystkim wyższe niż zazwyczaj premie w górnictwie, leśnictwie i energetyce. W tle był również solidny wzrost płac w handlu i transporcie. Pozytywną niespodziankę mieliśmy także jeśli chodzi o zatrudnienie, które nieoczekiwanie wzrosło o 4 tys. etatów w stosunku do czerwca. Więcej na temat wczorajszych odczytów z rynku pracy napisaliśmy wczoraj.
- PL-PRZEMYSŁ: Produkcja przemysłowa była w lipcu wyższa o 5,1% r/r, czyli nieco więcej niż wynosił konsensus prognoz: 4,5% r/r. To kontynuacja wieloletniego trendu ekspansji przemysłu w Polsce. Przyspieszenie produkcji było tym razem widoczne przede wszystkim w branżach nastawionych na eksport (motoryzacja, produkcja urządzeń elektronicznych i elektrycznych). Negatywnie zaskoczyła natomiast aktywność w budownictwie, która w lipcu przerwała dobrą passę z 2kw 2026 i nieoczekiwanie spadła o 2,4% w stosunku do lipca ubiegłego roku. Wg komentarza GUS było to związane z bardziej niż zazwyczaj nieregularnymi rozliczeniami robót budowlanych.
- PL-BUDŻET: Wczoraj Ministerstwo Finansów przedstawiło kolejne szczegóły planowanych zmian podatkowych. Rząd planuje m.in. podwyższenie stawki podatku ryczałtowego od dochodów przekraczających 300 tys. euro do 17% (ze zróżnicowanego poziomu dotychczas). Wzrosnąć ma również stawka CIT w branży paliwowej oraz energetycznej (dla dużych firm) do 30%. Zarazem prawdopodobieństwo wejścia w życie planowanych reform jest pod dużym znakiem zapytania, gdyż rzecznik prezydenta K. Nawrockiego zapowiedział, że prezydent najprawdopodobniej zawetuje planowaną reformę podatkową rządu D. Tuska.
- PL-DŁUG: BGK sprzedał wczoraj obligacje na potrzeby Funduszu Covid-19 o łącznej wartości 1,7 mld zł (uwzględniając aukcję dodatkową) przy popycie 2,6 mld zł.
- US-KONIUNKTURA: Wskaźnik nastrojów w przemyśle w regionie Filadelfii w USA mocno w sierpniu wzrósł, z 41 do 47,4 pkt wobec konsensusu prognoz: 24,1 pkt. Mieliśmy wczoraj również mocny odczyt z amerykańskiego rynku pracy – liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 206 tys. w ub. tygodniu – to niewiele.
Dlaczego tytuły piosenek są coraz krótsze i dziwniejsze?
Natrafiliśmy niedawno na ciekawą informację, że tytuły utworów muzycznych są z roku na rok coraz krótsze. Przynajmniej tych popularnych utworów – przebojów z listy Billboard. Jeszcze w latach 90 ich tytuły miały przeciętnie niespełna 20 znaków. Obecnie jest to bliżej 10 znaków, np. „Boston” Stelli Lefty, albo „Man I Need” Olivii Dean. Zamiłowanie artystów do lakoniczności widoczne jest również wśród polskich autorów. Na dzisiejszej liście przebojów króluje obecnie np. „Nareszcie” Męskiego Grania oraz „na błysk” Dawida Podsiadły.
Postanowiliśmy zagłębić się w ten temat trochę głębiej i odkryliśmy, że tytuły piosenek nie tylko są coraz krótsze, lecz także coraz bardziej oderwane od tekstu samych piosenek. W każdym razie dawniej tytułami piosenek było na ogół ich kilka pierwszych słów, np. „Hey Jude” Beatlesów, albo „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena. Obecnie tytuł schowany jest głęboko w tekście piosenki. Na przykład w przytaczanym już „na błysk” Podsiadły trzeba czekać do piątego wersu refrenu, czyli 50 słów od początku piosenki, aby ten tytuł usłyszeć w piosence. Obserwacja ta znajduje potwierdzenie w danych.

Źródło: CG - Titles in Lyrics na podstawie bazy danych słów piosenek Genius
Ewolucja tytułów piosenek ma oczywiście swoje przekonujące uzasadnienie ekonomiczne. Kluczowy jest tutaj charakter rynku muzycznego. Po II wojnie światowej głównym źródłem utrzymania muzyków była sprzedaż płyt winylowych i tras koncertowych a głównym kanałem reklamy radio. Dla artystów ważne było aby ich muzyka była puszczana jak najczęściej w eterze, by zwracała na siebie uwagę i podobała się słuchaczom, tak by ich skłonić do zakupu płyty. Dla tytułów oznaczało to, że musiały być krótkie i łatwo zapadać w pamięć, czyli najlepiej jakby były to pierwsze słowa piosenki lub refrenu, np. „Yesterday” Beatlesów.
Sytuacja zmieniła się nieco w latach 80. gdy obok radia pojawiła się telewizja muzyczna. Tytuły musiały nie tylko dobrze brzmieć, lecz także dobrze wyglądać. Stąd pojawiły się np. skróty jak u Prince’a („I Would Die 4 U”), albo aliteracje (np. Avril Lavigne: „Sk8r Boi”). Istnieje też coś co się określa mianem stylizacji GenZ, która objawia się przede wszystkim nietypową interpunkcją, np. „idontwannabeyouanymore” Billy Eilish. Więcej ciekawych spostrzeżeń na temat historii tytułów można znaleźć na substacku Chrisa Dalla Rivy „Can’t Get Much Higher”.
Wróćmy do wyjściowego pytania. Dlaczego tytuły piosenek są teraz krótsze i bardziej oderwane od tekstu utworu niż w latach 70? Po pierwsze dlatego, że radio i telewizja muzyczna nie odgrywają już takiej roli marketingowej. Ich rolę przejęły serwisy streamingowe. A to oznacza, że tytuł musi się zmieścić obok wykonawcy na wąskim ekranie telefonu, czyli lepiej żeby był krótki i wyrazisty. Nie musi zarazem szybko zapadać w pamięć. Słuchacze nie muszą już bowiem polegać na pamięci by odnaleźć piosenkę, która im się podobała. Wystarczy, że przejrzą playlistę, której słuchali. A jeśli nie jest to możliwe, to jest jeszcze Shazam, czyli aplikację do rozpoznawania piosenek.
Tytuł stracił więc dużą część swojego marketingowego znaczenia i być może niedługo doczekamy piosenek, które będą zupełnie pozbawione tytułów – tak jak zresztą kiedyś już było. W czasach gdy nie było jeszcze rynku muzycznego we współczesnym sensie utwory były identyfikowane przez nazwisko autora, formę i tonację, w stylu: koncert fortepianowy e-moll F. Chopina, albo dziewiąta symfonia L. van Beethovena.
Komentarz rynkowy
- ZAGRANICA: Zarządzanie krzywą dochodowości przez US Treasury jest, jak na razie, niezbyt skuteczne. Rentowności dwulatek pozostają na tygodniowych maksimach (ok. 4,20), a większość spadku rentowności 30-letnich Treasuries uległa do dziś korekcie. Jedną z przyczyn, jak wskazywaliśmy we wczorajszym komentarzu, może być fakt, że stanowiska Fed i Dep. Skarbu pozostają rozbieżne: wzrost rentowności jest na rękę Rezerwie Federalnej (bo zacieśnia warunki finansowania bez nominalnych podwyżek stopy Fed Funds), ale jednocześnie stanowi problem dla US Treasury. Czy zatem konieczne będzie nowe porozumienie w stylu Treasury-Fed Accord? Na tym etapie trudno powiedzieć, ale z pewnością rynki z uwagą będą przysłuchiwać się pierwszemu wystąpieniu K. Warsha jako szefa Fed na sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole. Ale to dopiero za tydzień – na razie eurodolar krwawi, testując opór na 1,17, złoto pozostaje na ścieżce wzrostowej, a zmienność i nerwowość na giełdzie pozostaje podwyższona.
- POLSKA: Słaby dolar uratował złotego przed dalszym osłabieniem – EUR-PLN w godzinach popołudniowych spadł o prawie 2 grosze i znów jest blisko dolnego ograniczenia nowego pasma wahań. Druga dobra wiadomość dla polskich aktywów to spadek długoterminowych rentowności na świecie, na który nałożyła się zupełnie udana aukcja sprzedaży SPW. Trzeci to wzrosty indeksów z warszawskiego parkietu, którym mógł pomóc brak podatków sektorowych w propozycjach budżetowych ogłoszonych wczoraj przez premiera i ministra finansów. Wszystko to sprawia, że wczorajszy dzień ocenimy z rynkowego punktu widzenia pozytywnie. Dziś nasza uwaga przesuwa się na dane makro, ale ich znaczenie będzie ograniczone. Niespodzianka w płacach miałaby znaczenie z punktu widzenia oceny perspektyw polityki pieniężnej, ale rynek obecnie w ogóle nie przejmuje się krajową polityką pieniężną. Tym niemniej, potencjał do tego, by krajowe aktywa złapały więcej oddechu, jest spory, biorąc pod uwagę globalne trendy.
Kalendarz najważniejszych odczytów makroekonomicznych w bieżącym tygodniu znajduje się tutaj.
Niniejsza publikacja (dalej „Publikacja”) przygotowana przez Departament Analiz Makroekonomicznych Banku Polska Kasa Opieki Spółka Akcyjna (dalej „Pekao S.A.”) stanowi publikację handlową i ma charakter wyłącznie informacyjny. Żadna z jej części nie stanowi podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub powstania zobowiązania, w szczególności nie stanowi oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu Cywilnego. Publikacja nie stanowi rekomendacji udzielanej w ramach usługi doradztwa inwestycyjnego, analizy inwestycyjnej, analizy finansowej oraz innej rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczącej transakcji w zakresie instrumentów finansowych, rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r, w sprawie nadużyć na rynku ani porady inwestycyjnej o charakterze ogólnym dotyczącej inwestowania w instrumenty finansowe, a informacje w niej zawarte nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. Publikacja nie została przygotowana zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych i nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania badań inwestycyjnych i nie stanowi badania inwestycyjnego.